Vtec i Vanquish- odtwarzacze mp4 cz. 1

Na pierwszy ogień idzie player firmy Vtec (niestety jej nazwa nie wzięła się, jak podejrzewałem, od pospolitego Witka – to skrót od VEGA Technology) – trochę większy od pudełka zapałek, choć znacznie odeń cieńszy. Estetyczny, dostępny z trzema różnej pojemności dyskami, oferuje całkiem sporo. Poza odtwarzaniem wielu formatów muzycznych radzi sobie też z wyświetlaniem zdjęć, filmów, radiem, ma też funkcję dyktafonu – czyli wszystko, czego można od takiego urządzonka wymagać. Na uwagę zasługuje również to, co poza nim znajduje się w pudełku. A tu mamy do czynienia z obfitością, jakiej nie powstydziłyby się odtwarzacze znacznie droższe. Silikonowe etui, futerał, zasilacz sieciowy, zawieszka – niby gadżety, a znacznie poprawiają komfort korzystania z urządzenia. Dodatkowym atutem jest bezproblemowe działanie w charakterze dysku – nie trzeba żadnych specjalnych sterowników, by kopiować pliki. Niestety, propozycja VTec ma też wady. Podczas korzystania z MP640 szczególnie dwie dawały mi się we znaki.